-Jack, o co chodzi!!!-krzyknąłem na kolegę- I po cholerę kazałeś nam iść do tych cholernych krwiopiców
-Krwiopijców! Zamknij się przeklęty kundlu.-wydarła się na mnie blondyna zaraz jak ona miała.... a Rosali.
-Jakich kundli ty krwio pijcza żmijo!- No przynajmiej Jared stoi po mojej stronie. Pochwili wszyscy zaczeliśmy się kłucić. Kątem oka zobaczyłem jak Jackoob podchodzi do Edwarta(pijawka) i mówi :
-Może jutro im wytłumaczymy, jak trochę ochłonną-powiedział Jack
-Dobra.
1 h puźniej
Siedziałem w swoim pokoju, jadłem kanapki i oglądałem telewizje.
-Boże co za nuda- pomyślałem na głos. 18.40 18.40 18.40 18.41, boże jak ten czas wolno idzie. Do mnie nagle przyszła Leah.
-You Lee, co tam?
-Nic, Jacke i Sam powiedzieli że jacyś nowonarodzeni wampiry ruszają na wojne z Callenami i my mamy im pomuc... a zresztą jutro ci powiedzą, ale do sedna Jack i Sam uważali że dla większego bezpieczeństwa każdy będzie wszędzie chodził po 2 osoby, no i ja jestem z tobą.-wyjaśniła.
-Spoko napijesz się czegoś?
-Nie dzięki.
Usiedliśmy na moim łuszku i zaczeliśmy rozmawiać o... wszystkim. Muszę przyznać że Leah jest bardzo ciekawą dziewczyną i w dodatku... bardzo... ładną.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz